Weekendowy rzut okiem – Wreckin Ball Adventure

Sierpień miesiącem cudów. Całkiem udany dodatek do Mutant Year Zero, remaster Metal Wolf Chaos XD, fenomenalne Age of Wonders: Planetfall … wysyp bardzo ciekawych tytułów. Mnie jednak nieco brakuje takich prostych gierek, gdzie myślenie nie nadąża za zręcznością. Ale w czeluściach internetu wszystko da się odnaleźć.

Niedawny wpis poruszający kwestię Portala, a konkretnie Aperture Science, zainteresował mnie w kwestii na pierwszy rzut prostych, aczkolwiek postawionych na twórcze myślenie i zręczność, łamigłówek. Biorąc pod uwagę te braki w moim – dość napiętym planie testerskim – zabrałem się za poszukiwania w jedynej sensownej platformie … na Steam. Raz, że jestem zapalonym graczem komputerowym w myśl zasady PC Master Race, a po drugie – Steam jest znany z przyjmowania masy śmiecia i zapychaczy w swych bibliotekach. Praktyka jednak nie raz pokazała, że najmniej docenione tytuły, potrafią dość szybko wybić się swoją innowacyjnością.

Tak też natrafiłem na tytułowego Wreckin’ Ball Adventure – w którym podobnie jak w serii Portal – wcielamy się w obiekt pewnego eksperymentu. Patrząc na pomysłodawców gry – studio No Gravity, widać że mocno wzorowali się właśnie na tytułowym eksperymencie studia Valve. Podobnie jak anonimowa bohaterka serii Portal, przedstawiony w grze robot K160 postanawia uciec z pilnie strzeżonego laboratorium badawczego.

Szczęściem w nieszczęściu jest świadomość, że kierowaną przez gracza postacią jest kula. Przedmiot ten obdarzony sztuczną inteligencją rozpędza się, odbija od powierzchni oraz rozbija napotkane na swej drodze skały. Z racji tego, iż jest to gra w pełni zręcznościowo-logiczna, należy zbierać po drodze świecące kulki, robiące w grze za punktację. Twórcy dość mocno zachwalają swój produkt jako grę, w której spędzimy masę godzin na główkowaniu i jak najszybszym przejściu, wymyślnie skonstruowanych poziomów. A tych jest aż 60. I to tyle słowem wstępu.

Czym więc tak naprawdę jest Wreckin Ball Adventure? Otóż mamy tutaj do czynienia z prostą grą platformową, w której sterujemy wymyślnym robotem. Ten z racji okrągłości, potrafi się toczyć, nabierać prędkości i odbijać się od płaskich ścian i krawędzi. Naszym celem jest jak najszybsze dotarcie do końca planszy i zebranie przy okazji jak największej ilości punktów, w postaci świecących przedmiotów napotkanych na swej drodze.

Podczas zabawy, jaką spędziłem w tej grze, zamykając wątek 60 plansz i wojując trochę w trybie piaskownicy, oceniam dobrze, choć nieco za krótko. Lekko przekroczone 4 godziny zabawy to trochę mało jak na takiego Indyka, ale z drugiej strony, zabierając się za rozgrywkę wieloosobową w trybie kooperacji do 4 osób, miszmasz na ekranie potrafi każdego rozbawić do rozpuku. Patrząc jak wspaniale gra się w taką grę zręcznościową ze znajomymi, nie odczuwamy tego, że jest ona taka krótka. Tym bardziej jej cena zachęca do wypróbowania i sprawdzenia, czy dla danego użytkownika będzie warta uwagi. Dla mnie osobiście była – na pewno wspaniałą odskocznią przed zbliżającymi się premierami września!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *