Pyrkon 2019 – relacja z I dnia fantastycznego wydarzenia

Wyjechałem z Trzebnicy po godzinie 9 tym razem samochodem, gdyż chciałem zażyć nieco więcej burżuazji niż ostatnimi razami, gdy na Pyrkonie zjawiałem się transportem PKP. Pech chciał, że w związku z pewnymi obsuwami dotarliśmy na miejsce dopiero po godzinie 14, czyli kilka godzin po oficjalnym otwarciu festiwalu. Po zaparkowaniu auta udaliśmy się ze znajomymi pod wejście, mając w pamięci (link – 2017) długaśne kolejki, wręcz zahaczające o dworzec główny. Duże było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że kolejki nie ma i raptem po 5 minutach udało się otrzymać obiecaną akredytację medialną. Po przekroczeniu bramki wejściowej przywitał mnie dobrze znany, kolorowy świat.

Od razu dało się wyczuć unikalną atmosferę tego wydarzenia. Masa ludzi … ekhm … wręcz fala ludzi zalewała teren targów, zapełniając każdą dostępną przestrzeń. Nagle poczułem pewną nostalgię jak przy Przystanku Woodstock, ale została ona szybko rozwiana, gdy weszliśmy do Sleep Room, będącego tutaj dwoma połączonymi ze sobą halami, w których bywalcy tego typu zlotów, mogli skorzystać z darmowego noclegu na czas całej imprezy. Osobiście nie chcąc przegapić żadnej atrakcji, wciąż biegając między noclegiem a Pyrkonem, postanowiłem i tym razem zatrzymać się na miejscu. O tyle mieliśmy szczęście, że znajomi z Trzebnickiej grupy Gier bez prądu przybyli wcześniej i zaklepali nam miejsce na hali. Po wypakowaniu bagaży w postaci wszechobecnej karimaty, śpiwora oraz ciuszków na zmianę, ruszyliśmy na zwiady.

Teren Targów Poznańskich został podzielony na strefy tematyczne, w których każdy z zainteresowanych mógł znaleźć coś dla siebie — mam na myśli spotkania z zaproszonymi gośćmi, wystawcy oferujący na sprzedaż swoje wyroby, a także pomniejsze marki z wystawionymi grami planszowymi. Nie mogło zabraknąć również strefy gier elektronicznych z widocznymi mocarnymi komputerami PC oraz rozsławionym systemem Nintendo. Przechadzając się dalej, mogliśmy natknąć się na pawilony wystawców, w których pomniejsze festiwale oraz grupki tematyczne mogły pochwalić się swoimi inicjatywami. Szybko wśród nich dostrzegłem znajome twarze z zaprzyjaźnionych konwentów, m.in Łódzki Kapitularz czy Opolski, Opolcon. Bardzo wiele atrakcji jak na tak małą ilość hal, choć był to dopiero początek…

Wystarczyło się przenieść do kolejnej hali i spotkać się z ogromem zapełnionych stolików przez ludzi grających w gry planszowe. Widziałem to już co prawda nie raz, ale za każdym razem mnie zatyka 🙂 Trochę mnie zabolało, że znajomi z Poznania akuratnie zetknęli się z drastycznym spadkiem odporności, śledząc to wydarzenie zza domowego łóżka, ale co poczniesz… ja zakończyłem ten dzień dość szybko, oblatując z szybka wszystkie hale i organizując sobie plan dnia na sobotę, czyli dziś — gdzie akurat w biurze prasowym kończę pisać tę notkę – dzień, w którym wiele się będzie dziać i zapewne więcej informacji przeleję na bloga. Stay tuned 🙂

Wieczorem teren targów wygląda ZACNIE 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *