Overland [wideorecenzja]

Kooperacja z Facebookowym profilem Stary znowu gra, większe zasięgi i dobra zabawa w zacnym gronie starszych graczy.

Na pierwszy ogień indyczy, kooperacyjny Overland z mutantami w tle.

A dla oczytanych:

Overland – nie tak dawna premiera gry z gatunku Indie, ponownie uświadomiła nas że wciąż można stworzyć ładną graficznie i mocno wciągającą grę taktyczną.

Główna linia fabularna opowiada historię ocalałych z dnia sądu ludzi, którzy by przetrwać decydują się na tułaczkę po wyniszczonych terenach Ameryki Północnej. Z racji tego że jest to gra typu Indie, możemy liczyć na sporą dowolność oraz losowość w kwestii napotkanych postaci, miejsc oraz zagrożeń które wielokrotnie zaskoczą nas podczas podróży. Naszym nieodłącznym środkiem transportu będzie samochód do którego załadujemy znalezione podczas podróży przedmioty oraz drogocenne paliwo którym będziemy w stanie kontynuować naszą podróż.

Początkowo musimy zmierzyć się z trudnościami związanymi z samotnym przemierzaniem pustkowi, by popychając fabułę do przodu, otrzymać wsparcie napotkanych postaci które być może zasilą naszą kompanię. Każda z nich posiada unikalne wyposażenie oraz cechy charakteru które mogą okazać się bardzo przydatne lub wprowadzą w rozgrywkę niepożądane sytuacje. Podczas przemierzania wszerz Stanów Zjednoczonych, wielokrotnie napotkamy na swej drodze poważne zagrożenia w postaci zmutowanych stworzeń. Te, korzystające z wyczulonego narządu słuchu kreatury, staną się dla nas sporym problemem, przynajmniej do czasu wstępnego rozpoznania mechaniki gry.

Rozgrywka skupia się bowiem na mechanice tur. W swoim ruchu mamy do wyboru dwa paski akcji, wraz z możliwościami przeszukiwania elementów otoczenia, walki czy stosowania uników. Nasze postacie mogą poruszać się we wszystkich kierunkach, kiedy wrogowie skupiać się będą tylko na przemieszczaniu w przód, tył i na boki. Da nam to pewien doskok przed wrogimi knowaniami, by jeszcze lepiej zorientować się w mechanice rozgrywki i dobrać odpowiednią taktykę. Priorytetem odwiedzenia każdej z lokacji jest zebranie odpowiedniego ekwipunku, umożliwiającego przeżycie oraz dalszą tułaczkę, dojdą też punkty kontrolne w których przyjdzie nam decydować o dalszej trasie podróży.

Świat przedstawiony został w pewnym minimalizmie gdzie każda z lokacji została ukazana na małej, kwadratowej powierzchni. Wiele elementów otoczenia z którymi przyjdzie nam nawiązać interakcję, może dostarczyć nam niezbędnych do przeżycia przedmiotów lub spowodować że nasze postacie staną się bardziej podatne na ataki przeciwników. Ciągle należy na chłodno kalkulować każdy ruch i brać pod uwagę zdarzenia losowe które co jakiś czas potrafią pokazać pazur produkcji.

Overland można przyrównać jako fuzję klasycznego X-Coma z Falloutem i osadzeniu ich w dobrze nam znanej teraźniejszości … ale z groźnymi mutantami rzecz jasna. Jak na Indyka, główny wątek fabularny można zakończyć w kilka godzin a po dotarciu do napisów końcowych, kontynuować zabawę z innymi losowymi postaciami przy generowanych na bieżąco mapach. Jest trudno i taktycznie, w sam raz dla gracza starej daty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *