Mortal Kombat 1, 2, 3 — trylogia mego dzieciństwa

Chyba każdy z nas tak miał, że w okresie swoich młodzieńczych lat odkrył swoje growe powołanie. Ja miałem to szczęście, że starsza siostra otrzymała od rodziców nowy komputer, by móc spokojnie pisać pracę magisterską. Początkowo byłem oczarowany nowym nabytkiem zdobiącym naszą wspólną klitkę, który codziennie dostarczał mi masę emocji przy okrywaniu nowych elementów, gier, programów. W ciągu kilku najbliższych miesięcy zostałem obdarowany przez wujostwo z Niemcowni, kilkunastoma płytami CD z tamtejszych magazynów z grami. Tak też natrafiłem na zajawkę pierwszej części Mortal Kombat. Jako ledwie 9-latek nie miałem pojęcia, że za kilka dni wsiąknę w ten jakże brutalny i nastawiony na współzawodnictwo, świat. Bo jak się okazało – rok po premierze pierwszej części – wrocławska giełda komputerowa, przetrzymywała dla mnie pewien smakołyk.

Przechadzając się po tamtejszych straganach zauważyłem zapakowaną w foliową torebkę płytę CD z napisem Mortal Kombat. Nie rozumiejąc za dobrze języka angielskiego, ale widząc dwie postacie stojące naprzeciw siebie w dość kosmicznych pozach, zrozumiałem, że mam do czynienia z grą komputerową. Dzięki kuzynowi i jego 35 zł udało się nabyć tajemniczy produkt i wrócić z nim do domu. To były piękne czasy, szkoda, tylko że w zawirowaniu lat i zmiennych środowiskowych, płytka się gdzieś zapodziała, bo stanowiłaby teraz piękny element wspomnień z dzieciństwa. Jednak ostatnimi czasy poszczęściło mi się, gdyż znalazłem na platformie GOG trzy części mojej ulubionej serii bijatyk, które jeszcze przed kolejną odsłoną Trilogy (1996) – oferowały masę możliwości i dostarczały wiele frajdy dla dopiero co raczkujących w świecie elektronicznej rozgrywki, graczy.

Brutalny wstęp do zabawy

W swoich młodzieńczych latach nie śniłoby mi się czy moim rodzicom, że ledwie 9-latek mógłby bez problemu grać w tak brutalne gry wideo. Oczywiście na początku budziły one pewne zniesmaczenie u opiekunów, ale z biegiem czasu i na podstawie inteligentnego dialogu, udało się przekonać ich co do słusznej racji – że to są tylko gry. W dzisiejszych czasach gdzie na każdym rogu czeka na nas patostreamer lub innego rodzaju burak, sączący soki z głupiutkiego młodego pokolenia oraz rodzice, którzy rzutem na taśmę pozwalają swoim pociechom grać w wyidealizowane tytuły postawione na przemoc, problem brutalnych gier wideo za szybko nie zniknie z ust brukowców oraz „znawców” z certyfikatami. Kiedyś było inaczej i w innym stopniu podchodziło się do takich problemów. Ale o tym może kiedy indziej, bo wyjdę na filozofa.

Nie pamiętam już niestety, na jakiej maszynie spędziłem czas wolny, gdyż było to dawno a ja nie przywiązywałem wtedy tak wielkiej wiedzy co do komponentów komputerowych takich maszyn. Musiał być to jednak dobry sprzęt, gdyż służył mi dobrze aż do 2003 roku, kiedy to postanowiłem za swoje ciężko zebrane pieniądze kupić nowy sprzęt pod niedawno wydane Call of Duty. Nie odbiegając jednak za bardzo od tematu i powracając na poletko Mortal Kombat, rad byłem, że w ramach urodzin otrzymałem dwa joysticki, na których mogłem wraz z przyjacielem siepać w dwie części tego znamienitego uniwersum.

Seria nowości i wzlotów

Przed wypuszczeniem na rynek podsumowującej trylogii, części – Mortal Kombat 1, 2 i 3 były w moim mniemaniu najlepszymi grami z rzutem bocznym i dwuwymiarowymi modelami zdigitalizowanymi i nałożonym komputerowo tłem. W późniejszych latach konspekt ten uległ znaczącej zmianie i postawiono na pełny trójwymiar, co odbiło się nieco na grywalności. Marka potrzebowała kilka lat, by ponownie zgrać ku sobie fanów, co jak widać w przypadku ciągłości serii – nawet jej się udało.

Dobrze pamiętam jak seria Mortal Kombat ewoluowała przez lata od wydania pierwszej odsłony. Początkowo uzyskiwaliśmy dostęp do siedmiu wojowników, w których skład chodzili: Liu Kang, Rayden, Sub-zero, Scrorpion, Kano, Sonya i Johny Cage. Każdy z nich prócz posiadania podstawowych ciosów, oferował przy akompaniamencie specjalnych ruchów, ciosy kończące oraz różnorakie ataki specjalne. Ta nowość mocno zrewolucjonizowała wirtualne mordobicia, oddając w sposób rzeczowy masę dodatkowego kontentu. Wraz z biegiem lat rosła ilość bohaterów (MK II – 12, MK III – 14), ale aspekt zabawy pozostawał ten sam.

Wielki czarnoksiężnik Shang Tsung zapragnął zdobyć dusze ziemskich najemców i podbić ziemię na swój użytek. Starszyzna stworzycieli nałożyła więc na niego wyzwanie, w którym musi on odnieść 10 zwycięstw w mistycznym turnieju sztuk walk, by mieć prawo do podbicia tej jakże wypełnionej duszami, planetki. Oczywiście w ramach trzech odsłon gry, wciąż uczestniczymy w decydującej edycji tegoż turnieju, w którym toczą się losy świata, ziemi oraz pozostałych przy życiu mieszkańców. Czarnoksiężnik posiadał wszelkiej maści czempionów, którzy przez długie lata, pełnili w serii rolę ciemiężców i mocarnych przeciwników do pokonania. I choć w późniejszych odsłonach walki z nimi zdawały się nieco prostsze, to właśnie powrót do klasyka, przysporzył mi masę problemów.

Ponowny powrót do dzieciństwa

Jakiś czas temu miałem wielką chrapkę na powrót do tej serii, ale wciąż przed moimi oczyma pojawiały się zwiastuny kolejnej części, postawionej już na odcinanie kuponów. Oryginalny Mortal Kombat przestał istnieć, będąc co roku zastępowanym przez nowe postacie, wnuczęta kluczowych bohaterów lub losowo wybranych wojowników z uniwersum filmu, lub bajek 🙂 Co ostatecznie w moim mniemaniu jest czystym zabójstwem dla serii. Dobrze, więc że cyfrowa platforma dystrybucji gier GOG dodała do swojej biblioteki część 1, 2 i 3 Mortal Kombat. Trochę się zdziwiłem, że zapakowano gry w jedną paczkę, ale na szczęście otrzymujemy w ten sposób trzy osobne gry do zainstalowania. Łącznie musimy na nie wydać niecałe 19,99 zł co jest w moim odczuciu, świetnym wręcz prezentem dla zapalonego miłośnika dawnych bijatyk. Zresztą podobnie było w przypadku pierwszej części Diablo ]:)

chwała poległym

Jedna odpowiedź do “Mortal Kombat 1, 2, 3 — trylogia mego dzieciństwa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *