Logitech G Pro X Superlight – ultralekka mysz bezprzewodowa dla wymagających precyzji i jakości

Jak wspominałem już wielokrotnie na blogu, należę do szerokiego grona czynnych graczy komputerowych. Staram się od czasu do czasu podzielić się z Wami opinią na temat gry, którą przeszedłem lub uznałem za wartą uwagi. Podczas takich testów, wielokrotnie sięgam po nadsyłane do recenzji urządzenia dla graczy, sprawdzając je w praktyce podczas testów długofalowych. Jednymi z tych urządzeń są nisko-profilowe klawiatury bezprzewodowe oraz myszki. Tych ostatnich na kanale miałem najwięcej, choć od jakiegoś czasu więcej uwagi poświęcam modelom bezprzewodowym, z uwagi na ich zastosowanie, długi czas działania na jednym ładowaniu oraz specyfikację.

Dotychczas za najlepsze w swej klasie do zastosowań rozrywkowych uważałem takie modele producenta jak minimalistyczny G305, większy brat G703, potężny G903 oraz mój niedawny faworyt G502 Lightspeed HERO. Każda z nich na przestrzeni lat rywalizowała z moją ulubioną i wg. mnie najlepiej wyprofilowaną myszką “po kablu” Razer Deathadder Elite. Mimo zastosowania lepszej jakości, specyfikacji oraz działania bezprzewodowego, wciąż korzystałem z mojej podstawowej myszki i zapewne nic by się nie zmieniło, gdyby nie pewna, niedawna premiera. Nie tak dawno, raptem miesiąc temu, na rynku ukazała się bowiem nowoczesna myszka producenta z linii Logitech G, skierowanej dla graczy. Logitech G Pro X Superlight to bezprzewodowa myszka o wadze piórkowej, posiadająca zaawansowany czujnik Hero 25K oraz idealnie dostosowana pod dłoń dorosłego gracza.

Wysoka jakość wykonania

Urządzenie otrzymujemy w twardym, kartonowym pudełeczku, opisanym rozległą specyfikacją urządzenia oraz najważniejszymi funkcjami. W środku znajdziemy tytułową myszkę wraz z pakietem najważniejszych akcesoriów w postaci kabla zasilającego, przejściówki oraz odbiornika Lightspeed. Nie mogło zabraknąć instrukcji obsługi, poradnika pierwszego uruchomienia oraz – ku uciesze fanów – akcesoriów dodatkowych. Należy wspomnieć, iż dołączony do zestawu kabel zasilająco-przesyłowy USB-microUSB (w gumowym oplocie) posiada przy głowicy tzw. dwuząb pasujący do testowanej myszki. W przypadku łączności z innymi urządzeniami połączenie będzie bardzo utrudnione.

W przypadku myszki, mamy do czynienia z klasyczną budową z wykorzystaniem materiałów sztucznych wysokiej jakości. Wykończenie zewnętrzne możemy potraktować jako śliskie, ale w żaden sposób nieprzeszkadzające w należytym odbiorze urządzenia. Chwyt jest bardzo wygodny, a to za sprawą świetnego dostosowania krawędzi i wydłużenia myszki pod dłoń osoby dorosłej, co przekłada się na długie godziny korzystania bez dolegliwości zmęczenia. Mamy tutaj prostą obudowę, niczym niewyróżniającą się wśród innych modeli producenta, ale w tym wypadku największe zmiany zaszły wewnątrz obudowy … ale o tym nieco później.

Urządzenie posiada klasyczne wykończenie i w porównaniu do swoich futurystycznych kuzynów, niczym znaczącym się nie wybija. Oprócz dwóch przycisków bocznych (lewa krawędź) nie znajdziemy na obudowie przełącznika DPI czy innych przycisków funkcyjnych. Rolka została wykonana z tworzywa sztucznego i pokryta gumowym paskiem z widocznym żłobieniem. Jej działanie jest skokowe, a więc idealne pod granie oraz przeczesywanie stron internetowych.

Między rolką a nadrukowanym logo producenta, znajduje się ukryta dioda informująca o wybranym trybie działania, którą zainicjujemy poprzez uruchomienie urządzenia i zmianę trybów w dedykowanym oprogramowaniu. Zacznie ona pulsować w momencie dłuższego nieużywania myszki lub w obliczu zmniejszania się poziomu wbudowanego akumulatora.

Na spodzie oprócz sensora oraz suwaka zasilania, znajdują się sporej wielkości, teflonowe ślizgacze, umożliwiające płynne przesuwanie myszki po powierzchniach płaskich. Biorąc pod uwagę bardzo niską wagę urządzenia, początkowo miałem nie lada problemy, by się przyzwyczaić do ich śliskości, ale jak mawia przysłowie – praktyka czyni mistrza. Bliżej krańca obudowy, znajdziemy zdejmowalną płytkę, przytwierdzoną na magnes, pod którą znajdziemy miejsce na dedykowany odbiornik Lightspeed.

Producent, wychodząc nam naprzeciw, dorzucił do zestawu zamienne denko na spód obudowy w całości pokryte płytką teflonową, umożliwiającą podniesienie o jeszcze jeden poziom płynne przesuwanie. Cieszy również fakt dodania do zestawu gumowych ochraniaczy na myszkę, które będziemy w stanie samodzielnie dokleić, zwiększając tym jednocześnie chwyt i przyjemność z użytkowania. Mnie osobiście nie są potrzebne, gdyż myszka i bez nich trzyma się zadziwiająco dobrze. Naklejka z logo producenta to puszczone oczko w stronę najwierniejszych fanów marki 🙂

Garść cyferek

  • Czujnik – HERO
  • Mikroprocesor – 32-bitowy ARM
  • Rozdzielczość – od 100 do 25400 DPI
  • Przyspieszenie – do 40 G
  • Prędkość – do 400 IPS
  • Odświeżanie – 1000 Hz (1ms)
  • Łączność bezprzewodowa – LIGHTSPEED
  • Wbudowana pamięć – Tak
  • Czas działania – do 70 godzin
  • Wymiary – 125 x 63,5 x 40 mm
  • Waga – 63 g

Dedykowane oprogramowanie

Myszka ta, podobnie jak cała reszta urządzeń spod linii Logitech G, działa na podstawie jednej rozbudowanej aplikacji – Logitech G HUB. Program ten należy do czołówki, oferując zaawansowane opcje konfiguracyjne oraz całą masę suwaków i ustawień, pod często wygórowane oczekiwania użytkowników. Zresztą w przypadku każdego z urządzeń producenta, z jakimi miałem styczność, poruszałem kwestię oprogramowania właśnie wspominając ten program. W przypadku Logitech G Pro X LIGHTSPEED jest bardzo podobnie.

Z racji tego, że w nowym urządzeniu brak jest jakiegokolwiek podświetlenia, poza domyślną diodą informacyjną, opcje personalizacyjne dotyczą tylko dwóch zakładek – przypisania i czułość. W pierwszej z nich ustawimy tzw. skróty klawiszowe, polecenia oraz makra, korzystając z kombinacji przycisków myszy i klawiszy systemowych. Jeżeli korzystamy z takich skrótów, przydatne będzie spersonalizowanie komend wraz z odpowiednim wykorzystaniem 5 wolnych przycisków.

W drugiej zakładce możliwe będzie ustawienie czułości myszki pod domyślne lub wybrane przez nas wartości DPI. Początkowo mamy do wyboru takie czułości jak 400, 800, 1600, 3200 i 6400, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wybrać i zapisać nowe. Możemy w programie wybrać do 5 profili DPI i zapisać je na stałe w urządzeniu poprzez funkcję synchronizacji w jednym z pięciu profili pamięci wbudowanej. Możliwe jest także ustawienie szybkości raportowania na mniejszych wartościach niż domyślne 1000 Hz, ale prawdziwym graczom raczej taka czynność nie przystoi.

W związku z brakiem dedykowanego przycisku do zmiany DPI w locie możliwe jest przypisanie skrótu do klawiszy, korzystając z pierwszej zakładki. Mnie osobiście taka opcja nie była potrzebna, gdyż domyślną wartością na jakiej operuję to 1600 DPI w grach jak i podczas pracy na komputerze.

Jakość a możliwości

Ze sprzętu korzystam codziennie, od momentu premiery polskiej super-produkcji Cyberpunk 2077. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do bezprzewodowej myszy, ale już po kilku dni zabawy bardzo się z gryzoniem polubiliśmy. Szybko doceniłem topowy czujnik HERO wsparty wysoką rozdzielczością DPI oraz przyspieszeniem, które całą swoją robotę odwalały przy zajadłych pościgach i wymagających bataliach z osłonami. Dużym plusem okazała się przede wszystkim waga urządzenia, która mieszcząc się w 63 gramach, uświadomiła mi, z jakimi do tej pory kobyłami pracowałem.

Domyślnie korzystałem z podstawowej wersji ślizgaczy, ale postanowiłem sprawdzić jak te poradzą sobie przy nieco bardziej dynamicznych starciach. W tym celu przesiadłem się na tzw. strzelanki wieloosobowe. Kilkanaście rozegranych rund w Battlefield 4 oraz Battlefield V, oraz CoD: Warzone, ukazało mi prawdziwe możliwości testowanej myszy, szczególnie po przesiadce na dodatkowe wykończenie teflonowe. Nie mam złudzeń, że w porównaniu z innymi myszkami, tutaj ślizgacze nie powinny aż tak szybko się odklejać, choć ciekawy jestem gdyby taka opcja nastąpiła – jak łatwe będzie zdobycie oficjalnych części zamiennych.

Na duży plus należy dodać, iż zastosowane w myszce ogniwo, wedle zapewnień producenta powinno starczyć do 70 godzin użytkowania. Oczywiście wiele zależy od częstotliwości grania, ale moje obserwacje potwierdzają takie wyniki. Ładowanie urządzenia trwa do godziny czasu i możliwe jest poprzez dołączony do zestawu kabel zasilający. Możliwe jest także korzystanie z niego na stałe, wymuszając łączność przewodową, ale sporo się wtedy traci na feelingu.

Podsumowanie

Długi czas pracy jak na myszkę gamingową, zastosowanie najwyższej klasy sensora, wysokie parametry oraz bardzo wygodna praca na urządzeniu, mocno zachęca do korzystania. Myszka Logitech G Pro X Superlight to najlepsza myszka bezprzewodowa, z której do tej pory korzystałem, a polubiłem ją przede wszystkim, za idealny krój pod dłoń osoby dorosłej, oraz wagę piórkową, której tak bardzo mi brakowało w urządzeniu Razera. Biorąc pod uwagę zastosowanie wysokiej jakości specyfikacji i komponentów, można było się domyślać, że spotkamy się także z mocno wygórowaną ceną, która niestety nie będzie dostępna na każdą kieszeń.

Lekka myszka to nie przelewki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *