INSOMNIA: The Ark — dieselpunkowy klimat, kosmicznego post-apo

Niezależne studia growe, mają to do siebie, że nie wybiją się na rynku elektronicznej rozrywki, póki nie zaprezentują czegoś naprawdę wartego uwagi. Tym tropem poszło rosyjskie studio MONO, prezentując grę akcji z elementami RPG i osadzoną w mrocznym, futurystycznym świecie. Dorzućmy do tego otwarty świat, mnogość wyborów oraz rozległy ekwipunek i otrzymamy majstersztyk. No to, gdzie jest haczyk?

Ewidentnie twórcy chcieli stworzyć coś nowego, od podstaw szyjąc niezrównoważony świat oparty na znanych i cenionych przez graczy mechanikach. W wielkim kotle rozgrywkowego sosu znajdziemy masywny post-apokaliptyczny świat, sci-fi godne filmów klasy B, a także rozbudowane elementy RPG pamiętające odległe czasy mechanicznych smoków. Twórcy zdrowo namieszali w swojej nowej grze, jednocześnie tworząc gęstą jak smołę historię opłakanych losów ludzkości, w obliczu totalnej zagłady. No, ale może zacznijmy od podstaw. Insomnia: The Ark, to opowieść o przebudzeniu…

Z jakiegoś bliżej nieznanego nam powodu, ludzkość opuściła swoją matczyną planetę. Na retro-futurystycznej stacji kosmicznej Object 6, wyruszyła w poszukiwaniu nowego świata do zamieszkania. Minęły lata, całe dekady a ludzkość popadała w coraz to większą panikę. Narastały konflikty, podziały, a nawet krwawe powstania, które raz na zawsze zmieniły sens ucieczki z ziemi. Przez kilkaset lat, stacja kosmiczna przechodziła wielkie modyfikacje. Rozrastała się we wszystkie strony, tworząc kolosa pełnego nowoczesnej technologii, jak i zgubnych, mocno niebezpiecznych rejonów (prawie jak w filmie Valerian i Miasto Tysiąca Planet). Niegdyś jedyna ostoja ludzkości, dziś ostatni bastion kurczowo trzymających się życia istot.

W tym wszystkim znalazł się nasz bohater. Nagle wybudzony z wiecznego snu kolonialnego, brutalnie przedstawiony nie znającemu litości światu. Po rozegraniu krótkiego prologu zapoznającego gracza z podstawową mechaniką gry oraz nauczeniu go praw rządzących się tytułem, zostajemy natychmiastowo wrzuceni w odmęty rozgrywki. To nie jest tytuł pokroju Elex czy Fallout gdzie gra prowadzi nas za rączkę. Tu od samego początku jesteśmy sami i błądzimy we mgle, usilnie pragnąc zrozumieć sens naszej egzystencji.

Rozgrywka przypomina mi nieco mechanikę znaną z mocno niedocenionego Hellgate London, choć mocno czuć tutaj także naleciałości z Elexa. Nie jest to jednak samotna podróż po świecie i zbieractwo na potęgę jak można zauważyć na wstępnych zapisach z rozgrywki. Insomnia to pełna zapisków opowieść o tragedii, jaka toczyła się przez lata na smaganej chorobami stacji kosmicznej. Eksplorując strasznie rozbudowany świat, natrafiamy na zapiski, trudne historie napotkanych NPC’ów oraz wydarzenia, które co rusz poszerzają nasz światopogląd o pochodzeniu i trudnym kroku ludzkości. I choć posuwanie historii fabularnej idzie nam całkiem sprawnie, to w grze drugie skrzypce gra nasza psychika, która niejednokrotnie udowadnia nam, że nic nie jest takie, jakie być powinno.

Świat gry obserwujemy zza pleców głównego bohatera. Kamera jest mocno zawieszona za naszą postacią, uniemożliwiając dokładniejsze rozpoznanie świata czy głębsze rozejrzenie się po okolicy. Jednak zastosowana statyka w zupełności wystarczy by pojąc skalę przedstawionego w grze, problemu. Mamy bowiem tutaj unikalne spojrzenie na post-apokaliptyczny świat, dotknięty przez choroby psychiczne, cięgle niesnaski z frakcjami oraz wymykające się spod kontroli obszary, zamieszkiwane przez obce formy życia. Nasz bohater co rusz otrzymuje natarczywe wizje z przeszłości, często nie mogąc odróżnić snu od jawy. Ukazują się w nich błędy przeszłości, wizje tego, co ma nadejść oraz trudne do zrozumienia zjawy, będące czymś pokroju strażników obłędu. W tej grze ciężko jest zachować spokój i zimną krew.

W grze otrzymywać będziemy różnorakie zadania główne oraz masę pobocznych, wyjaśniających nam do cna historię stacji kosmicznej oraz poznawanych w trakcie przygody NPC’ów o szczególnym znaczeniu fabularnym. Nasz protagonista na początku zabawy zostanie poddany specjalnym treningom, w których zadecydujemy nad jego przyszłą rolą w trudnym społeczeństwie. Do wyboru mamy kilka klas postaci, różniących się aktywnymi perkami, statystykami oraz umiejętnościami, które nie raz uratują nam skórę. Mimo że każda z klas posiada charyzmatyczne oznaki dyplomaty, to i tak gros czasu spędzimy na walce. Ta odbywać się będzie głównie na dystans, ale nie zabraknie także bezpośredniej wymiany ciosów. Na swej drodze natrafimy na wielu ambitnych przeciwników, którzy nie zawahają się wywabić nas zza osłony. Ciężkie wieżyczki bojowe, sprawne oko snajpera czy odłamkowy granat … mogą poważnie uszkodzić naszą zasłonę i dobitnie skończyć nasz żywot. Dawno nie grałem w tytuł tak mocno stawiający na częsty zapis zabawy.

Podczas zabawy wielokrotnie przyjdzie nam zabrać przedmioty martwym przeciwnikom, odgrzebać coś ze stosu śmieci czy wytworzyć coś nowego. Handel wymienny również nie będzie tylko dodatkiem, gdyż podstawą ekonomii i rozwoju osobistego postaci, będzie ciągłe podnoszenie umiejętności, także poprzez perki na wyposażeniu. Postać będzie rozwijana także dzięki doświadczeniu, ale na jego szybki boost nie ma co liczyć. Gra jest dość trudna i promuje gracza tylko zapewne, nieokreślone czynności. Podobnie zresztą jest w przypadku rozwiązywania problemów w misjach. Te możemy wykonać na wiele sposobów, bardzo często nietuzinkowych i mocno skomplikowanych. Dla przykładu jedno z nich wykonywałem 8 godzin, bo nie do końca zrozumiałem jego sens. Dopiero po zebraniu wystarczającej liczby dowodów, otrzymałem niemałą, acz zacną nagrodę.

Twórcy przedstawili dość interesującą wizję świata, udanie łącząc kilka docenionych oraz tych mniej znanych, aspektów post-apo. Otrzymujemy więc wyśmienity miks cyberpunku, steampunku oraz wspomnianego wcześniej dieselpunku, gdzie całość prezentuje całkiem udaną spójność. Takie połączenie całkiem odmiennych klimatów wyszło twórcom na dobre, gdyż świat przedstawiony ma co zaprezentować głodnym zabawy graczom. Gęsty jak smoła klimat gry, wielokrotnie potrafi dobić swoją trudną stylistyką oraz smutną do granic możliwości historią o trudnym losie porzuconego społeczeństwa. Choć z drugiej strony twórcy od początku mieli trudny orzech do zgryzienia. Mimo całkiem pokaźnej sumy, zebranej od 2014 roku w serwisie crowfundingowym, cały czas mogli liczyć na spore grono fanów. Tytuł został oficjalnie wydany pod koniec 2018 roku, lecz nie skończyło się to jego szybkim porzuceniem. Od premiery studio mocno łata swój projekt, co chwila, dorzucając bogata zawartość. Dzięki temu świat gry nabiera coraz to mroczniejszych kolorów a systemy surwiwalowe w grze, stopniują coraz to trudniejsze poziomy trudności.

Obecnie w grę można zagrać jedynie na PC i na platformie Steam, jednak kwota zakupowa nie zachęca do nabycia. Kilka dni temu pojawiła się jednak w serwisie GOG, gdzie możemy ją zakupić w promocji za 60% ceny.

Gorąco polecam INSOMNIA: The Ark, szczególnie graczom szukającym dobrego miksu Bioshocka, Elexa i Fallouta 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *