Haxor — retro lat ‘80/’90 powraca!

Zapewne wielokrotnie słyszeliśmy o gorących chęciach twórców na stworzenie gier, mocno zahaczających o standardy retro. Mam na myśli rozpikselizowaną grafikę, prostotę rozgrywki oraz mechanikę tak mocno oklepaną, że aż zachęcającą do zabawy. W praktyce jednak okazuje się, że taka produkcja albo nie spotka się z aplauzem tłumów, albo po prostu nikt na nią nie będzie czekać – nie okłamujmy się, czasy gier retro dawno przeminęły. Czasami pojawia się na rynku jakiś ciekawy Indyk, ale zwykle nie staje się to często.

Na szczęście gdzieś w Polsce pojawił się promyk nadziei, a to za sprawą rodzimego studia Climou. Ta dwuosobowa grupa pasjonatów postanowiła stworzyć tytuł bazujący na klasycznych grach lat ‘80/90, choć pierwotnie Hexor miał być odpowiedzią na konkurs w pewnym internetowym forum. Od powstania podwalin gry, minęło co prawda 5 lat, ale tytuł zyskał za to sporo na wartości sentymentalnej, oferując klasyczną grafikę 2D oraz ambientową, 8-bitową ścieżkę dźwiękową. Jako maniak retro oraz czynny gracz komputerowy, nie mogłem przejść obok tej premiery obojętnie.

Podwaliny rozgrywki

Rozpoczynając naszą przygodę, zostajemy poinformowani o statusie naszej misji i wprowadzeni w jej tajniki. Otóż okazuje się, że w Hexor wcielamy się w żeńską członkini ekspedycji badawczej mającej za zadanie odnaleźć i zdobyć źródło niespożytej energii, która mogłaby uratować od zagłady rasę naszej postaci. Podczas podróży międzygwiezdnej, wskutek nieudanego skoku zostajemy wessani w czarną dziurę, przenosząc się na krańce wszechświata. Mimo iż nasza bohaterka ocalała z katastrofy jako jedyna, całkowicie zatraciła pamięć. Prócz jawnie określonego celu, jej przygoda dopiero co się zaczyna.

Nasza przygoda w dwuwymiarowym świecie rozpoczyna się dość niewinnie – poznajemy od podstaw system sterowania, walkę oraz korzystanie z nowo co poznanych umiejętności. Mechanikę poruszania się postaci, ograniczamy do czterech kierunków oraz skoku. Maniacy wybuchowych „rocket jump’ów” via Quake, będą usatysfakcjonowani, gdyż twórcy właśnie w taki sposób oddali graczom możliwość uzyskania wyższych skoków na niedostępne platformy. Mimo iż początkowo wydaje się, że Haxor jest grą wolną, to dopiero po kilku minutach zabawy, odrywamy, że jesteśmy w błędzie … sporym błędzie.

Początkowe lokacje są proste i zachęcają nas do zabawy, powoli odkrywając coraz to nowe karty. Mam na myśli wysokie platformy, bariery energetyczne oraz mocniejszych przeciwników, którzy nie są skorzy do negocjacji. Haxor wymusza więc na nas ciągłą akcję, bieganie i odkrywanie sekretów. Chodzi głównie na lokalizowanie na mapie specjalnych przełączników do odblokowywania skrytek z dobrami i otwierania zamkniętych drzwi. Pod koniec każdej z lokacji czeka nas walka z silniejszym przeciwnikiem, po którego pokonaniu otwierają się drzwi do kolejnej planszy.

Już w początkowym stadium naszej przygody, zostajemy zapoznani z unikalnymi umiejętnościami, z których nasza postać będzie często korzystała. Zwykle będą to umiejętności pozwalające na unikanie zasadzek lub pułapek, ale znajdą się też bojowe udogodnienia, które bardzo przydadzą się w bezpośrednich potyczkach.

Miłe dla oka, przystępne dla ucha

Haxor oferuje nam ponowne spotkanie z rozpikselizowaną grafiką, wyjętą żywcem ze stylistyki pixel-art. W oczy rzuca nam się prosta grafika, rozpościerająca się na gołej otoczce tła, ukazując nam tylko pierwszy plan rozgrywki. W wielu przypadkach mamy do czynienia z powtarzalnością plansz, a nawet znanym zabiegiem – kopiowania map, w szczególności niektórych elementów otoczenia. Nie przeszkadza to jednak w dobrym odbiorze gry, gdyż ta wada w dzisiejszych czasach, kiedyś była na porządku dziennym.

W tle przygrywa nam ścieżka dźwiękowa wzorowana na chiptune, tudzież nazywanej w dzisiejszych czasach muzyką elektroniczną. Jest ona jednak bardzo mocno uproszczona, sprowadzając się do prostego i często, powtarzającego się brzmienia. Wprowadza ona jednak niezapomniany klimat, który od razu przypomina graczom starej daty (30+) o tytułach, które zjadł już czas ….

Polski akcent

Haxor został stworzony przez polską ekipę a niedawno, bo 12 kwietnia wydany na platformie Steam przez wydawnictwo Fat Dog Games, znane m.in. z takich gier jak Inner Voices, Dream Alone czy Apparition. Gra została wyceniona na 20 zł, co może okazać się dobrym pomysłem na wspomnienia. Za tę cenę otrzymujemy mocno wciągający tytuł, wykonany w klasycznej grafice i oferujące iście podstawową mechanikę „tamtych” lat. Jedyne, do czego można się przyczepić to czas, jaki będziemy potrzebowali na przejście kampanii dla pojedynczego gracza, gdyż dotarcie do ostatniego przeciwnika zamkniemy w 4 godzinach.

Są też mocniejsi przeciwnicy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *