Children of Morta — przedpremierowy rzut okiem [recenzja]

Już jutro swoją światową premierę będzie miała nowa gra niezależnego studia Dead Mage, które możemy skojarzyć m.in z Shadow Blade: Reload lub mającego już ponad 8 latek — Garshasp: The Monster Slayer.

Children of Morta to idealny przykład narracyjnej gry przygodowej z bogatymi elementami RPG, utrzymanymi w stylu retro roguelike. Już pierwsze przecieki dotyczące właściwej rozgrywki i mechaniki, świadczyły o tym, iż wydawnictwo 11 bit studios, ma dla nas prawdziwą perełkę. Gra bowiem w dużym stopniu skupia się na opowiedzeniu historii świata, jak i przedstawienia rodziny, broniącej za wszelką cenę tajemniczego wzniesienia.

Bogactwo historii

Fabuła gry w sposób narracyjny opowiada historię strażników tytułowej góry Morta, rodziny Bergsonów. Ta na pozór spokojna familia, od lat strzegła bowiem tajemniczego wzniesienia, pod którym rozrastały przez lata mroczne siły. Wraz z naporem negatywnych emocji pod górą, ta nie wytrzymała i całe zgromadzone przez ten czas zło, rozeszło się po okolicy. Spaczenie dopadło florę, jak i faunę, natychmiastowo zmieniając ją w krwiożercze poczwary stawiające za cel rozprzestrzenienie plagi na dalsze rejony świata. Jako obrońcy krainy, postanawiamy więc walczyć z zarazą i obronić rodzinę przed poważnymi konsekwencjami.

Na początku przygody poznajemy pierwszą z sześciorga grywalnych postaci, która jako niezłomny wojownik i ojciec rodziny, postanawia za wszelką cenę wyplenić zło z toczącej się zepsuciem krainy. Z pomocą wieszczki rodu, mądrej i potężnej babuleńki, dowiadujemy się, że jedyną drogą do ratowania upadającej krainy jest odnalezienie i uwolnienie tajemniczych, pradawnych sił. Tylko one będą w stanie zatrzymać zarazę i ponownie zamknąć zło pod ziemią. Jako dumny wojownik dzierżący tarczę i przyzywający ostrza z nieba, postanawiamy zmierzyć się z nieprzeniknionym złem.

Chcąc jednak konkurować z tak potężnym spaczeniem, zostajemy szybko sprowadzeni na ziemię przez mądrą babkę rodu. Pod domem rodzinnym Bergsonów zostaje uruchomiony jeden z trzech portali prowadzących do wnętrza góry a ich domostwo robi za rodzinną bazę wypadową, kuźnię oraz bibliotekę. Rodzina stawia więc na pojednanie w walce z obcym zagrożeniem.

Wojowniczy ojciec postanawia zejść do pierwszej z trzech spaczonych lokacji, odnaleźć spaczenie i uwolnić prastarego ducha. Szybko jednak dostrzega, że stojące przed nim zło, nie da się samodzielnie wyplenić.

Rodzina, siłą najwyższą

Podczas eksploracji lochów, wielokrotnie przyjdzie naszemu herosowi umrzeć. To głównie będzie spowodowane napotkaniem silniejszego od nas przeciwnika lub zbyt pewnym siebie parciu naprzód i niezważaniu na otrzymywane rany. Na śmierć permanentną nie mamy co liczyć, gdyż stara babuleńka tak przygotowała znajdujący się pod rezydencją rodziny – kryształ, by ten miał moc wskrzeszania. Sposób przywracania do życia jest podobny co w grze Moonlighter, ale z tą różnicą, że w lochach stracimy tylko zdobyty ekwipunek bojowy. Surowce oraz zdobyte doświadczenie, wracają z postacią na powierzchnię. Choć czasami dopadnie nas też jakieś choróbsko …

Po każdorazowym powrocie ze spaczonych rejonów możemy nabawić się zatrucia zmniejszającego naszej postaci pasek zdrowia. By móc go wyleczyć należy wybrać inną postać, a co za tym idzie – drastycznie zmienić sposób prowadzenia rozgrywki. Prócz wojownika, którym rozpoczynamy zabawę, do gry dochodzi jeszcze 5 innych postaci. Z racji, że wszyscy są Bergsonami, otrzymujemy pełną mieszankę klas oraz dostępnych umiejętności, które w tym przypadku, całkowicie się uzupełniają. Mamy więc wojownika, łuczniczkę, zabójcę, maga bojowego, mnicha oraz tanka walczącego wielkim kafarem. I choć na początku zabawy mamy do wyboru tylko jedną postać, tak popychając fabułę do przodu, odblokowujemy wraz z postępem historii, kolejne.

Każda z postaci posiada odmienny wachlarz umiejętności i sposobu prowadzenia rozgrywki. Po zebraniu wystarczającej ilości doświadczenia awansujemy na wyższy poziom i zdobywamy punkt umiejętności. Ten możemy wydać na zdolności aktywne i pasywne, a także zadeklarować rodzinie dodatkową pasywkę, która dotyczyć będzie wszystkich postaci. Umiejętności to nie wszystko, więc podczas przemierzania lochów, wielokrotnie natkniemy się walutę w postaci Morvy, za którą w posiadłości Bergsonów odblokujemy odpowiednie wyposażenie u kowala Bena lub wskażemy żeńskiej głowie rodu, w jakim kierunku ma opracowywać swoje magiczne badania.

Walka opiera się o daną klasę i określana jest atakami z bliska oraz dystansu. Praktyka pokazuje, jednak że do perfekcji najlepiej będzie doprowadzić każdą z postaci, przy okazji odblokowując jej umiejętności, co jak wspomniałem wyżej – przedkłada się na siłę wszystkich członków rodziny. Takie doładowanie postaci da nam pewną przewagę nad przeciwnikiem. Choć trzeba się mieć na baczności, gdyż w każdej krainie czekać będzie na nas masa krwiożerczych przeciwników, a także wielu elitarnych.

Zdradzieckie lochy

Podążając za myślą oczyszczonej krainy, wielokrotnie pakować się będziemy w rozmaite kłopoty. Twórcy tak przemyśleli zarys fabularny, że od czasu do czasu doświadczymy mikro misji podczas oczyszczania lochów z plugastwa, a także znajdziemy w nich tajemnicze artefakty. Wiele z nich uda nam się wykorzystać podczas eksploracji i kilka znalezionych pod ziemią run, na stałe zwiększy możliwości naszego wyposażenia. Do tego dla przykładu dochodzą tajemnicze runy, zaklinające nasze bronie afiksami od żywiołów, trucizny lub nadające atakowi podstawowemu, nowego wymiaru.

Nie mniej jednak podczas eksploracji należy cały czas być w ruchu. Tereny, które będziemy zwiedzać, pełne są bowiem wszelakiego szkaradztwa, tylko czyhającego, by nas zabić. Nawet oczyszczona do cna lokacja, nagle może obrodzić w mroczne istoty spaczenia. Do tego dojdą złowrogie elementy otoczenia, które zaczną przyciągać przeciwników, razić ich wybuchem lub prowokować do wejścia na wyrastające z ziemi kolce. Niemniej jednak nie jest tak źle jakby mogło się wydawać. Na naszych bohaterów czekają różnorakie kapliczki, czasowo wzmacniające umiejętności czy dodatkowe siły, które przyjdzie nam wykorzystywać podczas zabawy. Gra stawia na wiele różnorodności i sposobów walki, w taki sposób by każdy z graczy czuł się w jakiś sposób wolny od wyborów.

Historia prostych ludzi

W Children of Morta przeżywamy prawdziwe historie. Mimo świadectwa groźnej zarazy toczącej górę i okoliczne lasy uczestniczymy w bliskich wydarzeniach członków rodziny Bergsonów. Wraz z nimi przeżywamy to co się stało podczas ostatnich wypraw wojowniczej głowy rodu, jednocześnie za wszelką cenę dążąc do niesienia mu pomocy … w każdy możliwy sposób. I tak do zabawy dochodzi coraz więcej członków familii, oferując swe umiejętności dla dobra sprawy, nawet gdy spotyka się to z negatywnym odbiorem starszych rodziców. Całość przeplatana jest prostymi historiami o tym z jakim problemom stawiają oni czoła na co dzień i jak sobie z nimi radzą.

Podczas rewelacyjnie przedstawionej narracji, historia rodziny bardzo mocno wdziera się w odbiorcę, który wraz z przebyciem kolejnego lochu, z uwagą czerpie każdą nową opowieść. Dowiadujemy się w nich, jak domownicy radzą sobie ze stresem, jak spędzają czas wolny lub pragną ostatni raz ujrzeć swą dawną miłość. Children of Morta to obraz zwykłej, kochającej rodziny, która za wszelką cenę pragnie uratować świat … swój świat.

Grę we wspaniały sposób dopełnia fenomenalna narracja lektorska, przy której gracz czuje się jakby uczestniczył w epickiej opowieści. Do tego dochodzi przepiękna i kolorowa grafika, przepełniona rougelikowymi smaczkami i często – ukrytym przez twórców humorem (poszukajcie gry bogów)! Studio Dead Mage za pomocą serwisu Kickstarter uzbierało sporawą sumkę, a wielu darczyńców spodziewa się po grze wiele sukcesów. Jako jeden z nich mogę powiedzieć jedno – warto było czekać!

Od jutra gra będzie dostępna na PC – Steam / GOG, a za miesiąc pojawi się również na konsoli M$, Sony oraz na Switchu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *