Carrion — polskie “The Thing” ucieka z tajnej placówki badawczej. Na taką platformówkę czekałem!

Pierwsze wzmianki o Carrion, polskiej produkcji zespołu Phobia Game Studio odpowiedzialnego choćby za ciepło przyjęty Butcher (2016), ukazały się dobre kilka lat temu. Ukazywały one zwierzęcą naturę nieokreślonego bytu, który powstał w kazamatach tajnej placówki badawczej. Od początku wiedziałem, że gra będzie skazana na sukces, gdyż świetnie mieszała gatunki horroru z klasyczną platformówką. Mimo że dopiero kilka tygodni przed premierą stało się jasne na czym Carrion będzie polegać, to dopiero po kilku godzinach w grze, dowiadujemy się jak rozbudowana potrafi być mechanika.

Ucieczka ponad wszystko

Twórcy od premiery swojej pierwszej gry postawili na nieco większą dynamikę, oferując bardziej przemyślaną mechanikę rozgrywki z rozbudowanymi elementami platformowymi, dobrze wpasowującymi się w iście niekonwencjonalny sposób poruszania się niezidentyfikowanej formy życia. Już na samym początku zabawy poznajemy wstępne losy przyszłego monstrum, które wydostaje się z nieszczelnego zbiornika i zabija pobliskich naukowców. Nie wiemy nic o naszej postaci, jak się tam znalazła i jakie testy były na niej wykonywane. Wiemy jednak, że ma wielkie parcie na ludzkie mięso …

Poruszanie się złożonym z czerwonych macek monstrum przypomina nieco lot nad wieżowcami człowieka-pająka. Przyczepiamy się nimi bowiem do ścian i sufitów, podciągamy się i wprawiamy w ruch. Szybko nauczymy się poruszać w ten sposób, unikać przeciwników a przede wszystkim niezauważenie prześlizgiwać się między nimi. Wraz z postępem przemierzania tajemniczych korytarzy podziemnego kompleksu, zyskiwać będziemy nowe moce i umiejętności. W końcu Carrion to nie tylko ucieczka. To ciągła walka o wolność.

Twórcy przygotowali dla naszej postaci pokaźny arsenał składający się z kilku umiejętności specjalnych oraz takich, które na zawsze zwiększają możliwości bojowe. Prócz macek i ostrych jak brzytwa kłów, korzystamy z wyciąganych macek, uderzamy siłą rozpędu a nawet korzystamy z kamuflarza, by przekraść się niezauważonym. Nasi przeciwnicy często nadzorować będą swoje posterunki, wyposażeni w broń palną a w dalszych etapach zabawy, sprowadzą na pomoc elitarne jednostki bojowe, drony oraz maszyny kroczące. Wielokrotnie przyjdzie nam zapłacić wysoką ceną za przetrwanie.

Platformówka taktyczna

Carrion nie jest kolejnym przykładem gry postawionej na prostotę i przechodzenie lokacji w tylko jeden sposób. Tutaj wielokrotnie przyjdzie nam kombinować i rozwiązywać z pozoru proste zagadki logiczne. Na każdej z lokacji twórcy przygotowali specjalne punkty zapisu, które po zagnieżdżeniu zreperują także stan naszej … masy. Otóż w grze uświadczymy duże skupiska mięsa armatniego, które po wchłonięciu przez sterowane monstrum, znacznie zwiększają jego masę. Może się więc okazać, że zaczniemy sterować istnym kolosem z dużą siłą ataku, ale będącym bardziej podatnym na ataki przez swoją ociężałość. W specjalnych akwenach wodnych przyjdzie nam skorzystać z dobrodziejstw zrzucenia masy i zachowania jej na przychylniejsze warunki bytowania.

Zresztą zrzucenie masy daje nam często dostęp do unikalnych umiejętności względem i pozwala szybciej prześlizgnąć się przed wrogiem. Możemy więc przyjąć, że podczas zabawy sterujemy dwoma postaciami – dużą, masywną z potężnym potencjałem bojowym oraz mniejszą, szybszą i ukierunkowaną na misje szpiegowskie. Wiele razy przyjdzie nam decydować, którą z nich wybierzemy, eksplorując wszystkie zakamarki mapy.

Celem naszej postaci jest ucieczka z kompleksu. Na każdym poziomie znajdują się opancerzone wrota, które puszczą dopiero pod naporem zewnętrznych sił. Nasza postać musi więc odnaleźć specjalne, wpusty w których będzie mogła się zagnieździć i sprowokować siły do pracy nad zawiasami wejścia. Po aktywacji każdych z nich nasza brama stanie otworem, a my będziemy w stanie eksplorować kolejną planszę. 

Piękno destrukcji

Nasz zmiennokształtny bohater korzysta z szybów wentylacyjnych, zmienia swoje kształty względem sytuacji i przedziera się przez metalowe komnaty z gracją polującej zwierzyny. Pozostali w kompleksie ludzie, są zdani tylko na naszą łaskę, pełniąc funkcję dodatkowego składnika masy. I choć początkowo nie chciałem ich uśmiercać, to wymachiwanie ich krwawiącym truchłem po całej lokacji, daje masę frajdy.

Możemy chwytać kratki wentylacyjne, ciskać nimi we wrogów, także żywymi i truchłami przeciwników możemy stworzyć istne piekło pod ziemią. Dowolność ataków, zaskakiwania wrogów i ataku znienacka jest tak duża, że każdy z grających znajdzie dla siebie upragnioną niszę rozgrywki. Sama mechanika jest dość prosta do nauczenia, gdyż pierwsze kilkanaście minut można potraktować jako samouczek. Później robi się coraz trudniej, spotykamy wymagających przeciwników, a i umiejętność zapamiętywania przyda się do śledzenia na bieżąco gdzie powinniśmy tym razem podążyć, gdzie wrócić, co odblokować.

Na taką grę czekałem!

Nie ukrywam że w Carrion bawiłem się wyśmienicie. Kwintesencja ucieczki z podziemnego kompleksu, poprzedzana dodatkowymi wątkami fabularnymi oraz rozbudowaną dowolnością rozgrywki, potęgowała uczucie udanego produktu. Gra pozwala nam na zakosztowanie ludzkiego mięsa w celu nabrania masy, czyniącej z nas żywy czołg. W razie potrzeby możemy ją zmagazynować i przejść do ofensywy, wykorzystując możliwości technologiczne przeciwników wobec ich samych. Carrion wbrew opinii jest niestety grą krótką. Wprawny gracz powinien ją przejść w niespełna 4 godziny, choć podczas rozgrywki zdarzać się będą pomniejsze problemy z lokalizacją w terenie. Większość łamigłówek nie powinno stanowić większego problemu, choć kilka z nich może być również za trudna. Na tę chwilę Carrion można zakupić za około 71,99 zł, co kwalifikuje ją jako dobrego średniaka, ale z drugiej strony ukazuje ciekawe podejście do rozgrywki. I choć gra posiada mocno minimalistyczne wymagania, to wciąga niemiłosiernie mocno! Polecam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *