Worms — robaki z którymi spędziłem szczęśliwe dzieciństwo

Wielu z was zapewne kojarzy te małe stworzonka, taktycznie rozłożone na dwuwymiarowej mapce, dzierżące wymyślne narzędzia mordu. Pomyśleć, że od faktycznego startu serii minęło ponad 20 lat, a raptem 3 lata wstecz mieliśmy okazję zagrać w „ostatnią” wydaną część … a wszystko miało swój początek od chęci skopiowania mało znanej mechaniki.

Czytaj dalej Worms — robaki z którymi spędziłem szczęśliwe dzieciństwo

Mutant Year Zero – Road to Eden: pół roku taktyki a ja wciąż ginę!

Chyba każdy zapalony fanatyk turowych gier strategicznych, słyszał o zeszłorocznej premierze gry Mutant Year Zero, spod ręki brodatych dam. Studio to postawiło bardzo wysoko poprzeczkę w kwestii poziomu trudności oraz rozgrywanej mechaniki względem podobnych produkcji. Twórcy nie ukrywali, iż wzorowali się na serii XCom oraz Jagged Alliance. Ich cel był prosty – stworzyć tytuł, który bez problemów mógłby konkurować ze znanymi seriami, posiadając wszystkie niezbędne atuty i nie raz wprowadzając gracza w zakłopotanie, sztuczną inteligencją przeciwników oraz zdarzeniami losowymi. Trzeba przyznać, iż ów zabieg im się udał, gdyż Road to Eden to jedna z trudniejszych gier akcji w systemie turowym, z jaką miałem do czynienia.

Czytaj dalej Mutant Year Zero – Road to Eden: pół roku taktyki a ja wciąż ginę!

Genesis Krypton 300 — tania mysz dla graczy do zadań specjalnych

Miesiąc temu dostałem na warsztat, tanią, acz wydajną myszkę gamingową od Genesis. Model Krypton 300 to młodszy brat, dobrze przyjętego modelu 400, z którym wiązałem spore nadzieje w kwestii poprawnego działania, jak i spisywania się w wymagających grach wieloosobowych. Do testów podszedłem bardzo skrupulatnie, dzierżąc gryzonia w prawej ręce przez pełen miesiąc. Teraz przyszła pora na podzielenie się z wami spostrzeżeniami, jak i przedstawieniem tutejszego debiutanta – taniej myszki z potężnymi aspiracjami 🙂

Czytaj dalej Genesis Krypton 300 — tania mysz dla graczy do zadań specjalnych

Pyrkon 2019 – relacja z II i III dnia fantastycznego wydarzenia

Pobudka na imprezie takiego formatu jak Pyrkon jest niesamowitym odczuciem. Gorzej, jeśli znajomi, którzy w ostatnim rzucie na wolne miejsca trafili w lokalizacyjną dziesiątkę, centralnie ustawioną pod wielkimi nawietrznikami w hali. Pół biedy, że późnym wieczorem zostały one uruchomione celem wymieszania powietrza na świeższe, ale opcja ciągle włączonego światła na naszej połowie to mocne nieporozumienie. Ale cel przyświeca środkom, więc zabrany z domu koc rozwiązał oba przypadki naruszeń mego dobrego snu.

Czytaj dalej Pyrkon 2019 – relacja z II i III dnia fantastycznego wydarzenia