Besiege – oblężnicze Lego dla dorosłych

Chyba w każdym z nas jest coś z dziecka. Ślinimy się na myśl nowej gierki, odkładamy ciężko zarobione pieniądze na polecony przez znajomego tytuł, a zasiadając przy ekranie telewizora, oddychamy z ulgą – bo wreszcie mamy czas pograć. Ale co się dziwić … gry były tak samo fascynujące jak byliśmy młodzi, choć z drugiej strony teraz nieco bardziej doceniamy właściwą rozgrywkę.

Nie wiem jak Wy, ale ja od wczesnej młodości byłem wielkim zapaleńcem klocków Lego. Jako mały szczyl przebłagiwałem rodziców by Ci, zakupili moją wymarzoną kolejkę, statek piracki czy średniowieczny zamek ze smokiem. Przez lata moja kolekcja plastikowych klocków powiększyła się do tego stopnia, że całość musiałem trzymać w wielkim pudle. Teraz dorosłem, choć nie do końca wyrosłem z budowania. Zacząłem więc szukać w sam raz dla mnie i znalazłem! Klocki dla dorosłych, z wybuchami, rozwałką i przede wszystkim – z włączonym myśleniem!

Recenzowana gra należy do niszy tytułów logiczno-symulacyjnych, skupiających się na rozwoju maszyn. W tym wypadku siejących zniszczenie. Ot pomysł na grę był szczególnie kreatywny i zabawny w swej prostocie – rozgrywka opiera się bowiem na konstruowaniu od podstaw machin oblężniczych mających za zadanie zniszczenie fortyfikacji oraz oddziałów przeciwnika. Brzmi ciekawie? Oczywiście, że tak!

Patrząc na twórcze zastosowanie oddanych w ręce graczy elementów, na myśl przychodzą mi walki robotów. Taki serial amerykański puszczany w polskiej telewizji, gdzie od zaplecza oglądaliśmy wzmagania twórców przy konstrukcji, jak i rozwałki swoich metalowych bestii. Podobnie jest tutaj. Mechanika zabawy opiera się bowiem na krótkich, ale dość skomplikowanych wyzwaniach. Początkowo jest dosyć prosto – dzięki wbudowanemu samouczkowi, poznajemy tajniki łączenia ze sobą elementów i wprawiania niektórych części w ruch. A im dalej dobrniemy, tym trudniejsze zadania napotykamy.

Stworzone przez nas maszyny zagłady, możemy wprawić w ruch, wyposażyć w śmiercionośne narzędzia lub od podstaw skonstruować skomplikowany mechanizm. Opcji rozbudowy pojazdów jest strasznie dużo, a jedynymi ograniczeniami jest fizyka oraz nasza wyobraźnia.

Maszyny które wychodzą spod naszej ręki, mają zwykle proste zadanie – zrównać z ziemią cel przed sobą. Stworzone w pocie czoła machiny, niszczą fortece, palą wioski i sieją panikę wśród oddziałów przeciwnika. Można by rzec, że Besiege to taki symulator zniszczenia, który w przyszłości pozwoli wcielić w życie nasze niecne twory, a rozgrywka to taki sprawdzian przed masową produkcją.

Na duży plus należy zaliczyć sporą różnorodność dostępnych elementów, dzięki którym nie tylko stworzymy machinę swoich marzeń, ale też sprawdzimy, jak ta zachowa się w terenie. Chodzi tu głównie o automatyzację konstrukcji, sprawdzenie jak sobie poradzi wprawiona w ruch i czy koła, które tak mozolnie konstruowaliśmy będą w stanie skręcić w odpowiedniej chwili.

Twórcy rozpoczęli prace nad grą ponad 5 lat temu, włączając ją m.in. do wczesnego dostępu. Obecnie mamy do czynienia z niesamowicie rozbudowaną produkcją, poszerzoną o szereg udogodnień, z mocno rozwiniętym wątkiem wielozadaniowości. Na gracza czeka masa wyzwań i zadań, niekiedy nieopierających się w ogóle na walce a klasycznej obronie. Poza tym nie mogło zabraknąć trybu piaskownicy dla zapalonych budowniczych oraz trybu wieloosobowego gdzie będąc w kooperacji ze znajomym, staramy się wykonywać konkretne zadania.

Aż trudno sobie wyobrazić, że przez te lata, gra zbudowała wokół siebie bardzo zaangażowaną społeczność fanów. Twórcy mocno brali sobie do serca ich propozycje i wzorując się na nich, rozwijali tę jakże ciekawą grę. A że zadebiutowała ona oficjalnie w połowie lutego tego roku, to co ja wam mogę życzyć z tego powodu?

Pora wstawać Samuraju, mamy fortecę do zdobycia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *