Ape Out — rytmiczna przemoc ku pełnej wolności

Nie tak dawno na rynku elektronicznej rozrywki zawitał całkiem interesujący tytuł spod ręki Gabe’a Cuzzillo. Twórca ten wraz ze studiem wydawniczym Devolver Digital udostępnił światu swoją pierwszą autorską grę. Tytułowy Ape Out jest świetnym przykładem gatunku beat’em up, którego założenia nie zmieniły się od lat – ucieczka przez generowane losowo lokacje, dynamiczna walka oraz wiele smaczków podczas rozgrywki. By nieco urozmaicić odbiór swojej gry, producent zadbał, by gracz poczuł się jak goryl… w klatce.

Fabularny speedrunner

Jak przystało na ten zacny gatunek, Ape Out nie posiada znaczącej dla zarysu fabularnego, historii. Sama rozgrywka opiera się na prostej zasadzie, w której gracz wciela się w skórę przetrzymywanego wbrew swej woli, goryla. Biorąc pod uwagę okoliczności i miejsce naszej obecności, możemy wysnuć niepotwierdzone przypuszczenie, że nasz bohater uczestniczy w tajemniczych testach laboratoryjnych. Biorąc pod uwagę intelekt oraz wielką siłę naszej postaci, postanawiamy wykorzystać każdą okazję i nawiać naszym ciemiężycielom.

Mechanika gry stawia na sprawdzone metody rozgrywki, do granic możliwości upraszczając sterowanie oraz elementy walki. Prócz klawiszy sterowania, korzystamy z dwóch przycisków myszki. Jeden służy do ataku, drugi do łapania. Jak można się domyśleć naszym głównym celem jest wydostać się z tajemniczego obiektu, przy okazji zostawiając w tyle naszych oprawców. Ale jak przystało na dynamiczną grę akcji, nie mogło zabraknąć krwawej rzezi.

Nasza postać przemierza nieznaną lokację, pełną tajemniczych korytarzy, luster oraz szyb, które tylko czekają na interakcję z graczem. Jako dość silne zwierzę jesteśmy w stanie jednym uderzeniem zabić człowieka, ciskając go o ścianę lub gniotąc wnętrzności jednym celnym uderzeniem. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wycisnąć krwawe soki z samej rozgrywki, umiejętnie obchodząc się z możliwością łapania przeciwników. W takim momencie rozgrywka zmieni się w bardziej taktyczne podejście do zabawy. Złapanie przeciwnika uzbrojonego w broń da nam możliwość użycia go jako żywej tarczy lub skorzystania z jego podręcznego arsenału. A w przypadku znudzenia się nowym towarzyszem nic nie stanie na przeszkodzie, by go wypchnąć zza okna.

Rytmiczna rozwałka

To, czym na pierwszy rzut oka zachwyca Ape Out to pastelowa stylizacja oprawy wizualnej, w której świat został przedstawiony z góry. Od razu przypominają się gry typu pierwszej części Grand Theft Auto lub genialnego Hotline Miami, w których sterując w ten sposób bohaterem pomału odkrywaliśmy otaczający nas świat. W grze tej nie uświadczymy rozbudowanego HUD’a o mapę, pasek życia czy kierunek, w którym powinniśmy zmierzać. Tu liczy się czas oraz pierwotny instynkt, który wciąż do nas mówi, by przeć naprzód!

Drugim elementem, który wręcz wbije nas w fotel to ścieżka dźwiękowa, w całości oddana iście Jazzowym brzmieniom. Bębny, trąbka oraz nutka melancholijnej gitary, nabiera epickiego wydźwięku w momencie przymuszonej ucieczki. Wszelka interakcja z przeciwnikiem, w postaci jego rozbryzgu na ścianie lub zamaszystego ataku, kończy się zwieńczeniem w postaci uderzenia z talerz perkusyjny, tworząc nowy utwór, którego sami jesteśmy autorem. Granie w taki sposób pobudza nas do wtórnej twórczości, w której zarzynani po drodze przeciwnicy, stają się naszymi instrumentami.

I choć w Ape Out gra się wyśmienicie dobrze, to gracze nie do końca zaznajomieni z gatunkiem mogą się dość szybko wykruszyć. Domeną gatunku jest generyczność świata, ale w tym wypadku powtarzalność potrafi mocno zniechęcić do dalszego grania. Co prawda im dalej, tym trudniej, lecz nawet najsilniejsi przeciwnicy nie dadzą nam rady, gdy zdołamy rozpracować ich możliwości. Do tego dochodzi trudność w ukończeniu poziomów w postaci zakręconych korytarzy i wciąż wzywanych posiłków.

Jeśli naszemu gorylowi nie uda się zbiec, zmuszeni będziemy zaczynać od początku, gdy naszym oczom przez krótką chwilę ukaże się mapa lokacji z zaznaczoną na niej przebytą trasą i czasem, jaki udało nam się zdobyć. To jednak nie wszystko, gdyż gra wymaga on nas taktycznego myślenia przestrzennego na podstawie sprintu w kierunku wyjścia. Może się zdarzyć sytuacja napotkania wielu elitarnych przeciwników na swojej drodze, wyposażonych w materiały wybuchowe lub tak gęsto ustawionych, że sama szarża może się dla nas źle skończyć. Ale i tak warto spróbować…

Krwiste łzy Aniołków Leakeya

Patrząc na rozwałkę, w której uczestniczy nasz człekokształtny bohater, śmiem wątpić, czy w dalszym stopniu środowiska przyrodnicze będą zdania, że są to nad wyraz ludzkie stworzenia. Nasza ucieczka nie kończy się jednak za szybko, gdyż samo przejście do mety, dla naszego goryla może zająć sporo czasu. Biorąc jednak pod uwagę prosty zamysł produkcji oraz wiele zwierzaków, które chętnie wyciągną do nas pomocne kopyto, Ape Out można przejść w czasie od 2 do 4 godzin. To dość marny wynik jak na kwotę 53,99 zł, ale w pełni zrozumiany pod względem nienagannej stylistyki oraz fenomenalnego, wręcz epickiego podejścia do rozgrywki.

Milutko 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *